Szwajcaria wybrała pistolet, który przegrał własne testy z Glockiem
Armasuisse wskazała SIG Sauer P320 jako nowy pistolet szwajcarskiej armii, mimo że w testach przegrał z Glockiem 45. 15 września zdecyduje o tym szwajcarski parlament.
Szwajcarscy żołnierze testujący nowy pistolet dla armii kończyli strzelanie z obandażowanymi nadgarstkami. Silny podrzut i odrzut broni przy strzale sprawiły, że część testerek zrezygnowała z dalszej próby. Mimo to od przyszłego tygodnia broń ta ma oficjalnie stać się nowym pistoletem służbowym Konfederacji Szwajcarskiej.
Trzej kandydaci, jeden zwycięzca na papierze
Chodzi o SIG Sauer P320, który ma zastąpić wysłużonego P220 (znanego w Szwajcarii jako Pistole 75), służącego tamtejszej armii od lat 70. W grudniu 2025 roku szwajcarski urząd zbrojeniowy armasuisse ogłosił, że to właśnie P320 w wersji X-Carry zostanie nowym pistoletem armii, mimo że w oficjalnych testach porównawczych wypadł gorzej niż konkurenci.
Do finału przetargu trafiły trzy modele: Glock 45 Gen5, Heckler & Koch SFP9 oraz SIG Sauer P320. Jak ujawnili później szwajcarscy dziennikarze śledczy z portalu Watson.ch na podstawie wewnętrznych dokumentów armasuisse, tylko Glock spełnił wszystkie obowiązkowe kryteria testowe. P320 zaliczył gorsze wyniki niż rywale niemal we wszystkich kategoriach: przekroczony dopuszczalny wskaźnik zacięć, najgorsza celność ze wszystkich testowanych konstrukcji, przypadki niedomykania się zamka wymagające ręcznej interwencji, a także przedwczesne zużycie szyn Picatinny, punktów mocowania szelek i modułu chwytu już po krótkim okresie testów. Najmniejszy dostępny uchwyt (rozmiar S) oceniono jako nieodpowiedni, a P320 jako całość otrzymał najgorsze noty ergonomiczne spośród trzech pistoletów.
Dlaczego mimo to wygrał
O wyborze zdecydował nie wynik testu strzeleckiego, lecz rachunek ekonomiczny. Jak podała armasuisse w oficjalnym komunikacie, P320 miał generować najniższe łączne koszty w całym planowanym 30-letnim okresie eksploatacji broni. Znaczenie miała też deklaracja SIG Sauer o przeniesieniu istotnej części produkcji do Szwajcarii, co wpisuje się w politykę zbrojeniową kraju zakładającą utrzymanie i rozwój krajowych zdolności przemysłowych o znaczeniu dla bezpieczeństwa. Stwierdzone usterki techniczne uznano za możliwe do usunięcia. Producent zobowiązał się wiążąco do poprawek w zakresie ergonomii i wytrzymałości komponentów już na etapie uruchamiania produkcji w Szwajcarii.
Decyzję personalnie podjął szef armasuisse Urs Loher, który przeforsował P320 wbrew rekomendacji własnych ekspertów technicznych wskazujących na Glocka. Prezes SIG Sauer, Pasquale Caputi, bronił wyboru słowami cytowanymi przez Watson.ch:
Ubolewamy, że mimo wielokrotnych wyjaśnień wciąż krążą plotki i uproszczone relacje. Nasza szwajcarska broń jest bezpieczna i sprawdzona.
Zamówienie obejmuje docelowo 140 tysięcy egzemplarzy, z czego pierwsza transza to 50 tysięcy sztuk. Pula środków na same pistolety określona została przez armasuisse jako „średnia dwucyfrowa liczba milionów franków", do tego dochodzi wyposażenie dodatkowe: magazynki, kabury oraz materiały szkoleniowe, w tym atrapy broni.
Spór, który nie ucichł
Sprawa od miesięcy wraca w szwajcarskiej prasie. Krytycy zwracają uwagę, że wersja P320 poddana testom w grudniu 2025 roku w praktyce nie istniała w chwili podjęcia decyzji: ostateczny, „zeszwajcaryzowany" wariant z poprawkami miał dopiero powstać. Otwarte pozostają pytania, które podnosi Watson.ch: czy szwajcarska jakość produkcji przewyższy nieudane prototypy testowane wcześniej, które komponenty faktycznie powstaną w Szwajcarii, a które nadal będą sprowadzane, oraz co dokładnie uzasadnia nazywanie poprawionej wersji „szwajcarskim wykończeniem", a nie w istocie nową konstrukcją.
W tle sprawy są też głośne w Stanach Zjednoczonych pozwy dotyczące niekontrolowanych wystrzałów z P320 bez naciśnięcia języka spustowego. Do jednego ze śmiertelnych incydentów tego typu doszło latem 2025 roku na bazie sił powietrznych Francis E. Warren w stanie Wyoming. SIG Sauer przeprowadził już gwarancyjną wymianę elementów mechanizmu spustowego w cywilnych egzemplarzach P320, ale doniesienia o kolejnych przypadkach w USA wciąż się pojawiają.
Ostatnie słowo należy do parlamentu
16 czerwca 2026 roku szwajcarska Rada Kantonów (Ständerat) zatwierdziła Orędzie o Armii 2026 (Armeebotschaft 2026), obejmujące łącznie ok. 3,4 mld franków kredytów zobowiązaniowych, w tym środki na zakup P320. Odrzucono wówczas lewicowe poprawki zmierzające do wykreślenia pistoletu z budżetu lub przekierowania tych środków na inne cele.
15 września, czyli w przyszłym tygodniu, tym samym dokumentem zajmie się Rada Narodowa (Nationalrat), niższa izba szwajcarskiego parlamentu, w ramach sesji jesiennej. Odpowiedzialna komisja zarekomendowała już przyjęcie wszystkich wnioskowanych kredytów. Ostateczny zakup wciąż jednak nie jest formalnie przesądzony do końca. Poprawiona, „szwajcarska" wersja P320 ma dopiero przejść ponowne badania kwalifikacyjne armasuisse zaplanowane na trzeci kwartał 2026 roku, a produkcja seryjna ruszy wyłącznie po potwierdzeniu przydatności broni dla wojska. Pierwsze dostawy zaplanowano od 2028 roku. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, Szwajcaria dołączy do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i Danii jako kolejny kraj z P320 jako pistoletem służbowym.
P320 w polskich sklepach
P320 to nie egzotyczna, trudno dostępna konstrukcja, lecz jeden z popularniejszych pistoletów samopowtarzalnych w polskich klubach strzeleckich. W katalogu Guntracker.pl , od kompaktowego P320 Compact za ok. 4150 zł, przez pełnowymiarowe X-Carry i X-Full w cenie 5300–5500 zł, po wersje zawodnicze Legion z kolimatorem w cenie przekraczającej 10 tys. zł. Konkurujący w szwajcarskim przetargu Glock 45 również ma swoich użytkowników nad Wisłą i pojawia się w ofertach na rynku wtórnym.